RSS
środa, 25 lipca 2007
kwiaty we włosach

Chciałabym założyć letnią sukienkę. Ładne buty. Spiąć niedbale włosy, przejść się po Rynku, bez celu. Napić kawy. Chciałabym przyciągnąć kilka męskich spojrzeń, może poflirtować. W każdym razie poczuć wolność od rutyny. Przysiąść na brzegu fontanny (może tej przed Diplomat? czterogwiazdkowej?), a może zejść na dół pod most, nad rzekę. Upuścić torebkę, rozpuścić włosy, odpłynąć.

Chciałabym też móc normalnie porozmawiać z drugą osobą. Bo rozmawianie matki (z inną matką lub nawet nie-matką i nie-ojcem) nie jest zwykłym dialogiem. Jest przerywane w najmniej oczekiwanych momentach- nie rusz tego! nie wolno do buzi! zaraz ci zrobię herbatki. co się stało? nóżka (rączka, główka etc.) boli? daj, mamusia pocałuje nic nie będzie...W tym samym czasie matka stara się prowadzić konwersację na poziomie- tak, ta ostatnia książka...a wiesz, te badania na temat...lub nawet na mniejszym poziomie - a słyszałaś że ta K. (M. A. etc.) była ostatnio z tym no wiesz....a teraz takie super przeceny są, wiesz kupiłam tą kieckę w... w zasadzie nieistotne bo każdy temat urywa się lub kończy podaniem herbatki, wytarciem pupy vel nosa...Królestwo za spokojną rozmowę.

A na razie cóż- agentki zaczęły puszczać się mebli, stoją przez chwilę na tych krótkich, trzęsących się nóżkach, dumne że hej. Pewnie jeszcze z parę tygodni i zaczną zasługiwać na miano homo erectus. A mama nawet nie nauczyła się obsługiwać kamery w aparacie żeby uwiecznić ważne chwile choć na dwuminutowym filmie. Coś moje techniczne zdolności wyblakły przez ten okres zupkowo-kupkowy.

środa, 11 lipca 2007
chaos

Mam bardzo malo czasu.

Mało śpię, nie nadązam z wykonywaniem codziennych czynności domowych. Dlatego zaczynam pisać bloga. I może zacznę jeszcze kilka innych rzeczy. Wiadomo bowiem, że im więcej człowiek (kobieta) ma na głowie tym staje się bardziej zorganizowana. Ja podobno jestem zorganizowana, a może bywam.

Kiedyś miałam czerwony zeszyt tzn. czerwone miał okładki. I tam przelewałam z własnej głowy różne treści, zazwyczaj wpisy były baaaardzo długie gdy byłam nieszczęśliwa i niezmiernie krótkie w okresach górnych lotów. Co jest nader zrozumiałe - jak człowiek czuje się szczęśliwy nie ma czasu siedzieć z długopisem i zeszytem na kolanach. Już wiele razy próbowałam dostosować mój kajet do wymogów cywilizacji i przenieść go na ekran ale zawsze coś stawało na drodze. Ale widocznie ten moment nadszedł - gdzieś tak chyłkiem się przedostał...

Czy moje pisanie będzie ciekawe? Nie obiecuję. Pewnie kiedyś się bliżej przedstawię. Ale na pewno przedstawię te dwie- małe agentki, moje córy bliźniaczki. To przez nich to całe zamieszanie z brakiem czasu. Chcą mnie 24 na 24. A ja uciekam czasem bo chcę tez siebie dla siebie. I tak się toczy ta codzienna walka.

one dwie

na trawce

| < Lipiec 2007 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Locations of visitors to this page