RSS
wtorek, 30 czerwca 2015
na naukę nigdy nie jest za późno

Dzisiaj jakiś Pan o wyglądzie zakapiora nauczył mnie obsługiwać samoobsługową krajalnicę chleba w sklepie. Wiem, że to banalne ale z uporem maniaka wkładałam chleb tam gdzie się go wyjmuje.

I tak sobie myślę, że niektóre rzeczy oczywiste dla nas nie zawsze są oczywiste dla innych.

Ja np. nauczyłam koleżankę w pracy jak obsługiwać dziurkacz. tzn. umiała robić nim dziurki ale nie umiała ich zrobić w tym samym miejscu na wszystkich kartkach ;-)

Z kolei mojego męża nauczyłam otwierać pastę do zębów taką co takie zamknięcie, które otwiera się za pomocą zakrętki. Zanim mu pokazałam on zawsze odcinał to zamknięcie nożem.

środa, 24 czerwca 2015
kolejny rok szkolny się kończy

Każdy kolejny rok szkolny biegnie szybciej - to jest jakoś niezgodne z prawami fizyki!

Znowu tydzień szkolnych występów kończących różne zajęcia- był już występ tupu scenka/piosenka z angielskiego, był pokaz treningu interwałowego i występ z cheerliderek, jutro pokaz z tańców, a w piątek już normalne zakończenie roku...A potem czeka nas posprzątanie biurek i spakowanie II klasy do pudeł, nie lubię zostawiać tego na potem bo to okazałoby się że to potem będzie 31 sierpnia. A w tym roku poza wakacyjnymi wyjazdami czeka nas malowanie mieszkania więc im wcześniej rozpoczniemy porządki tym lepiej.

środa, 17 czerwca 2015
piknik

 A tak było na majowym pikniku. Mnie tam niestety nie było bo pracowałam, ale Młode brały czynny udział :-)

niedziela, 14 czerwca 2015
in the middle of nowhere

W długi weekend czerwcowy wybraliśmy się do Wielkopolski. Jest to województwo mi kompletnie nieznane, w sumie po tym wyjeździe dalej nieznane bo w końcu zahaczyliśmy tylko o maleńki kawalątek.

W ogóle to dziwnie tam jest już po drodze bowiem jak się jedzie to nie ma nic. Znaczy są pola, lasy i wsie (jechaliśmy bocznymi drogami) ale jest wszędzie tak płasko i równo. Nie ma na czym oka zawiesić.  Jak człowiek przyzwyczajony do jeżdżenia tylko wzdłuż południa Polski to może poczuć się inaczej. 

A jak już dojechaliśmy do chałupy w środku lasu to już było fajnie. Było nas dużo: 8 dorosłych i 8 dzieciaków więc sie nikt nie nudził. Były rowery (jednego dnia jeździliśmy kompletując po drodze zielnik, a cały drugi dzień staraliśmy się dojechać do Warty), były kajaki (spływ rzeką Prosną i staraliśmy się dopłynąć do Warty ;-), była Warta do której w końcu dojechaliśmy autem, był zamek, żubry i arboretum w Gołuchowie, był codzienny grill, piwo, dart, badminton, był pies który zeżarł nam gumową piłkę a koleżankom pogryzł frisbee. Przy okazji dowiedziałam się że po mojej lutowej kontuzji ręki nie jestem w stanie grać w badmintona.

A tu fotorelacja z długiego weekendu:

 

OW "Pod wierzbą'" ;-)

A u nas na ośrodku...

Bardzo podoba mi się to hasło używane przez sąsiadkę. Rzeczywiście jak jest ciepło i dziewczyny biegają i bawią się wkoło bloku, a my stare baby zejdziemy się w kilka pod czyimś balkonem to klimaty są takie jak w ośrodku wczasowym. Rozmowy też. O dzieciach, pogodzie, szkole, gotowaniu. Czasem się komuś przypomni, że ma coś na kuchence, albo że lekcje do odrobienia, albo że przecież musi gdzieś iść, wtedy dzieci są zgarniane, pacyfikowane i rozchodzimy się. Czasem też takie popołudnia męczą, bo jak 14 razy w ciągu godziny ktoś przechodzi mi przez pokój i balkon na zmianę trzaskając drzwiami bądź zostawiając je otwarte jako potencjalną drogę ucieczki dla kota to cierpliwość mi się kończy. Ale tak naprawdę życie na ośrodku ma swój urok...

środa, 29 kwietnia 2015
patriotycznie

Chciałam dziś kupić wstążki białe i czerwone bo jutro klasa Młodych daje występ dla całej szkoły z okazji 3 maja. Jakaś trudna sztuka z historycznymi postaciami itp. Na szczęście dziewczyny nie wymagają specjalnych strojów, mają być na galowo, z krawatkami szkoły, warkoczami dwoma i wplecioną wstążką biało-czerwoną. No i idę po te wstążki a tu co? Nie trzeba oddzielnie białej i czerwonej, są od razu takie biało-czerwone. Ależ teraz sklepy frontem do klienta ;-)

sezon

Na to że sezon wiosenny w pełni mogą wskazywać różne czynniki. Jedni np. zachwycają się wiosennymi kwiatami, krzewami, drzewami, dzięki technice na ekranach telefonu możemy podziwiać ogródki koleżanek, na śniadaniu w gronie biologów możemy przerzucać się hasłami szczawik zajęczy, anemone nemorosa i gagea lutea. Albo tłumaczyć sobie dlaczego jedne niezapominajki są różowe a inne niebieskie.

Dla innych sezon wiosenny to wrzaski dzieciarni pod oknami, wrzaski dzieciarni na placach zabaw, rozjeżdżanie znienacka na chodniku przez ledwo co trzymające pion dzieciaki na rowerze.

Dla innych to spódniczki, dekolty, okulary słoneczne.

Albo pyłki, kichanie i zaczerwienione oczy.

Albo pranie na balkonie.

Dla mnie sezon zaczyna się gdy Młode z sąsiadkami biegają przez mieszkanie na przestrzał, 150 razy dziennie wciskają kod otwierający drzwi, zmieniają rowery na rolki na hulajnogi na skakanki 200 razy dziennie, wpadają tylko do łazienki albo tylko po coś słodkiego, 30 razy dziennie chcą podlewać kwiatki na balkonie i w ogródku, wpadają z ubłoconymi butami, 300 razy dziennie pytają czy mogą do Mai i Zosi albo czy Maja i Zosia mogą do nas albo czy wszystkie cztery mogą do Tadka...I tak do wakacji.

z kleksa wyczarowane

Na konkurs:

Mamy szansę?

tak sobie myślę

Jest takie powiedzenie, że starzejemy się wtedy kiedy mamy więcej wspomnień niż marzeń.

I tak sobie myślałam czy ja w ogóle mam jeszcze jakieś marzenia?

No bo to, że chciałabym żeby dzieci były zdrowe i szczęśliwe to oczywista oczywistość a nie marzenie. Nie znam nikogo kto chciałby mieć chore i nieszczęśliwe.

Albo żeby praca była i pieniądze, to też przecież naturalne oczekiwanie i życiowa potrzeba, a nie marzenie.

Albo żeby zrobić tę habilitację to tez żadne marzenie tylko smutna konieczność wymuszona stanowiskiem pracy.

Albo żeby na wakacje pojechać albo na konferencję fajną to z kolei kategoria planów nie marzeń.

O rzeczach nieosiągalnych raczej już nie marzę bo jestem w stanie racjonalnie ocenić ich nieosiągalność więc po co się tematem zajmować.

O wielkiej miłości nie marzę bo to jakby nie ten etap w życiu ;-)

Zatem nie mam marzeń. Ergo- starzeję się.

A wspomnień masa ;-)

sobota, 21 marca 2015
uzależnienie

Uzależniłam się. Nie od alkoholu ani papierosów. Od czegoś o co się nie podejrzewałam. Zaczęło się od House of cards, teraz trwa Homeland. Dobrze że to coś ma koniec  więc jest szansa na wyleczenie. Ale tak się składa, że marcowe soboty mam wolne bo dziewczyny tydzień po tygodniu albo na urodzinach albo na nocowaniu u koleżanki, a Paweł albo na motorze albo na oglądaniu motorowych wyczynów...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Locations of visitors to this page