RSS
środa, 28 czerwca 2017
dziś śpiewam tak

 

Co u Ciebie nowego? - tyle lat cię nie widziałem ...
Kiedy to ostatni raz? - nawet nie zapamiętałem ... 
Dokąd jechał ten pociąg, którym jechać miałeś? 
Wsiadłeś wtedy w ogóle? Czy na peronie stałeś? 
Jakie słowa i myśli były z nami w tej chwili? 
O czym żeśmy gadali i w co żeśmy wierzyli? 
Wszystko mi się miesza 
obraz, obraz przykrywa ... 
Weź mi proszę przypomnij .... 
Właściwie jak się nazywasz .... 
Coś raz miałem i nie mam 
Z resztą trudno to powiedzieć ... 
Co to było - lecz chyba było warto to mieć? ... 
Wtedy życie było mocne, [?] też niczego sobie 
Nie sądziłem że cię spotkam jeszcze kiedyś, bowiem 
Na rozstaju każdy jeden wtedy poszedł w swoją stronę 
Drogami, które bardziej o siebie oddalone 
Opowiadaj szybko - niewiele czasu mam mój kolego ... 
Naprawdę tyle lat - co u ciebie nowego ? .... 
Kiedy zrozumiałem jak ważny jest każdy dzień 
Okazało się że już coraz dłuższy rzucam cień 
Kiedy zrozumiałem jak ważny jest każdy krok 
Zobaczyłem siebie gdy ledwie zaczął się film 
Gdy odgarnąć mogłem wreszcie co ważne tutaj jest 
Mocniej serce mi zabiło coś się otworzyło 
Świat odmienny się stał inny wymiar już miał 
Gdybym umiał cofnąć ... 
Kiedy nauczyłem się jak te torby swe nieść 
Zrozumiałem że tak nie ma aby obie prawdy mieć 
Tylko tyle i aż tyle nauczyłem się tu 
Życie dając jednocześnie też odbiera każdemu 
Kiedy zrozumiałem jak ważny jest każdy dzień 
Coraz dłuższy za mną cień z każdym dniem dłuższy cień 
Kiedy zrozumiałem jak ważny jest każdy dzień 
Gdybym wiedział to co wiem 
Gdybym wiedział to co wiem 
Gdybym wiedział to co wiem 
Gdybym wiedział to co wiem 
Gdybym wiedział to co wiem 
Gdybym wiedział to co wiem 
sobota, 20 maja 2017
truskawki

Najpiękniejsze miesiące w roku- truskawkowe. W sumie to czerwiec mógłby się nazywać Truskawiec albo Jagodziec albo jakoś tak. Jem na kilogramy nawet jak trzeba zapłacić zabójczą cenę bo np. kwiaty przemarzły. A dzisiaj - pancakes z truskawkami, śmietaną i czekoladą. W nowych foremkach. Pycha.

piątek, 19 maja 2017
lato, lato

Siedzę na balkonie. Delektuję się piwem, czipsami paprykowymi i pierdółkami w internecie. Ciepło, przyjemnie. Tylko dlaczego wszędzie warczą kosiarki!!!!! Trawa chyba wybujała we wszystkich ogródkach po pierwszej deszczowej połowie maja. A my już po wakacjach. Pierwszych i może jednak nie ostatnich w tym roku. Byliśmy najdalej w Europie, chyba że o czymś niewiem. 5,5 godziny lotu - Gran Canaria. Super pogoda, niesamowita ilość kaktusów, plaże, fale, góry, dużo gejowskich plaż nudystów ale szybko się można przyzwyczaić ;-) Ale nie dałabym rady mieszkać w takim miejscu. W ogóle nie dałbym rady mieszkać na wyspie. Jakaś taka odcięta od świata bym się czuła, choć świat w końcu wielki nie jest i na co dzień każdy z nas porusza się w zakresie 20 km na ogół. Ale jednak. 

Potem była Bydgoszcz. Też bym nie chciała w niej zamieszkać, choć ładnie. I nawet Toruń na chwilkę. Wieczorem graliśmy w Taboo. Kto zgadnie hasło po słowach- Ikea, seks?

piątek, 14 kwietnia 2017
czas pakowania

Nadchodzi czas pakowania i rozpakowywania. Moje staże, męża delegacje, dziewczyn zielone szkoły, obozy, wspólne majówki i wakacje. Ściąganie walizek z górnej półki w szafie i wkładanie ich z powrotem. Nie, nie narzekam, lubię to. ale mam wrażenie, że teraz nie tylko mnie ale ogólnie ludzkość "bardziej nosi". Mało kto odpoczywa w domu wylegując się na kanapie. Czy to tylko wrażenie? Czasem tylko zdarza się mi poczuć lekki lęk logistyczny. Jak w piątek w październiku ubiegłego roku. Ja w trasie, wracałam z Ełku z konferencji, mąż w trasie wracał z Gdańska, moja mama, która przez kilka dni zajmowała się dziewczynami w trasie wracała z Krakowa już do siebie, a dziewczyny u koleżanki czekając na kogoś kto wreszcie je odbierze i zabierze do domu...

piątek, 07 kwietnia 2017
wybierz drogę najlepszą...

Dzień pod znakiem kwiatkowych zakupów, porządków i Kultu. Przy okazji odkurzania mocno zakurzonych płyt odkryłam że ktoś bezczelnie zwinął mi kilka płyt! Proszę natychmiast się przyznać gdzie jest moja płyta Guns'n'Roses? Gdzie jest Osiecka? Co za wredota tu była.

Poprzedni weekend nie był wiosenny. To już było lato! 21 stopni. Pojechaliśmy w Tatry, żeby wkręcić się w krokusowe szaleństwo. Ale ostatnim przebłyskiem racjonalnego myślenia ruszyliśmy do Doliny Małej Łąki a nie do Chochołowskiej. A potem jeszcze nad Reglami do Strążyskiej. I na obiad do Żabiego Dworu. Fajnie było choć nie bez akcji ze zbuntowaną Dominiką. Coś czuję, że po wspólnych z rodzinką B. wakacjach na Mazurach rozstaniemy się z hukiem ;-) Ale do wakacji jeszcze kawałek a tu wiosna mocno wyjazdowa- staże, staże...ale też i przyjemności.

niedziela, 19 marca 2017
Mąż na wyjeździe

Mąż na wyjeździe, a że małolaty już duże zarządziłam, że dzielimy się obowiązkami męża po równo jak go nie ma. Lena pilnuje zamykania drzwi i gaszenia światła, Klara karmi kota i miała sprzątać kuwetę ale jej nie idzie, ja wynoszę śmieci i zabijam pająki. Kurczę, cy naprawdę tylko po to trzymam męża w domu?

czwartek, 16 marca 2017
małolaty

Dziewczyny wchodzą pomału w wiek gdzie miesza się dzieciństwo i nastlolectwo. Skutkuje to tym, że zachowania czasem są mocno dziecinne żeby nie rzec przedszkolne a czasem starają się być takie mądre i dojrzałe ;) . Wielkich problemów nie ma na razie, ilość fochów podobna jak wcześniej. W obecnej klasie czyli czwartej chodzą samodzielnie do i ze szkoły, pamiętają o zamykaniu domu, okien, gaszeniu świateł, jeszcze nie zgubiły kluczy, nie podpaliły niczego, nie pocięły się nożem ;-) Czasem krążą z koleżankami mieszkającymi blisko pomiędzy domami, bywają u siebie nawet w czasie nieobecności rodziców ale imprezek pt "chata wolna" jeszcze nie robią. Uczą się dobrze, choć żadna nie pała miłością do przyrody (gdzie moje geny?), nieszczególnie darzą też sympatią angielski. Większość nauczycielek mają fajnych, choć nie wszystkie. Ale klasa jest naprawdę udana. Podobno na radzie pedagogicznej na półrocze pan dyrektor oświadczył, że to jedna z najlepszych klas w tej szkole od 15 lat. Więc chyba nie jest źle ;-). Z zajęć pozaszkolnych utrzymuje nam się basen, konie, street dance i gitara. Na uniwersytet dzieci chodzą tylko siłą rozpędu i przymusem moim, że skoro już zapłacone to szkoda, zatem na pewno to ostatni rok i nie będziemy kontynuować.Zresztą mam wrażenie że zajęcia dla młodszych dzieci były lepiej i ciekawiej prowadzone, teraz niektóre są naprawdę nudne. Jak nie ma szkoły, zadań i zajęć to najchętniej bawią się z koleżankami zupełnie jak dawniej czyli wciąż jeszcze rozmaite zabawki w użyciu. A jak nie ma nikogo do zabawy to najważniejszą rzeczą jest telefon. Z racji że nie korzystają jeszcze z żadnych mediów społecznościowych to na telefonie grają. W Mycrafta czy jak to się pisze bo dla mnie świat gier to świat obcy jak życie na Marsie. Totalnie nie mają zainteresowań ciuchowo-modowych. Non stop są w użyciu leggingsy (najlepiej tylko jedne konkretne), T-shirty i bluzy. Koniec. Włosów za to obciąć nie wolno ani o 1 cm. Na szczęście nie chorują, jak mają katar to udajemy że go nie ma ;-) Lubią z nami wyjeżdżać, pod warunkiem, że oprócz nas jedzie też Nina ;-) i generalnie wszystko jest fajne jak jest Nina. Całe szczęście, że my też lubimy wszystko robić razem z rodzicami Niny ;-). Mój mąż podczas planowania kolejnych wakacji (z rodzicami Niny of course) zadał tylko grzecznie pytanie kiedy wspólnie zamieszkamy....

sobota, 11 marca 2017
nostalgia

Zakurzył się blog zakurzył, trzeba by naprawdę porządną Panią do sprzątania zatrudnić, żeby dała sobie radę z tym kurzem...(bo ja jednak wychodzę z założenia, że w życiu są ciekawsze rzeczy do robienia niż sprzątanie).

Czasem mi tęskni się trochę za pisaniem. I nawet dałam sobie upust wewnętrznej chęci pisania tworząc dwa teksty na stronę "Dziecko w podróży", na temat Karyntii i Holandii.

I oczywiście nie rezygnuję z pisania naukowych publikacji, ale to męka a nie przyjemność. Właśnie morduję się z odpowiedzią do recenzenta (czwartego z kolei!) kolejnej ważnej dla mnie publikacji. Sama recenzje też pisuję i choć zazwyczaj jestem w miarę przyjazna to w piątek zjechałam jednego Pana od góry do dołu. No ale naprawdę to co napisał to było dno. W każdym razie użyłam nawet mojego nowego angielskiego słówka sloppy ;-) Na angielski już nie chodzę od lat chyba ze czterech lub pięciu i mam wrażenie, że znowu cała moja mizerna znajomość zanikła.  Seriali po angielsku też już nie łapię :( No ale może to dlatego, że ostatnio pałam miłością do "Mostu nad Sundem" i tam nie mam prawa nic rozumieć bez lektora więc czuję się mniej zdołowana.

Co skłoniło mnie do zajrzenia na bloga? No właśnie to co w tytule- nostalgia. Taki ten tydzień miałam zerkający w przeszłość, zaczęło się od T2. Umówiłam się ze znajomymi do kina i w pracy na przerwie śniadaniowej mówię dziewczynom, że idę na T2 (no bo wiecie my na przerwie nie obgadujemy współpracowników tylko literatura, kino teatr ;-). A one tak patrzą na mnie bezrozumnym wzrokiem. No więc mówię wyjaśniająco, że na drugą część Trainspotting, przecież na pewno znacie, taki kultowy film z 96 roku... A one na to, że w 96 to chodziły do podstawówki i do kina na bajki. O żesz, k... to się poczułam jak dinozaur. A film zły nie był ale jak ktoś nie miał sentymentalnych wspomnień z T1 to raczej go nie ma po co się do kina wybierać. A pod koniec tygodnia zafundowałam sobie drugą sentymentalną wycieczkę do roku 96. Właśnie lata 1995-2002 to czas mojego namiętnego słuchania Kasprzyckiego i innych mu pokrewnych śpiewograjków i nie tylko (co nie znaczy, że dalej nie słucham, ale wtedy intensywność chodzenia na koncerty miałam najwyższą). No i wybrałam się na Kasprzyckiego do osiedlowego klubu kultury (fajne klimaty) i poczułam jakbym znowu siedziała w JazzRock Cafe albo w Kryjówce na Sławkowskiej. Ciasno, duszno, chłopaki grają, wygłupiają się...Chociaż chłopaki to już starsi panowie, jakby bliżej 50 niż 30, budowa ciała jakby bardziej atletyczna ;-), ale co tam, dowcip ten sam, gitarki brzmią dobrze, Adaś dalej pięknie bębny głaszcze choć jego burza włosów to tylko wspomnienie...Publika w wieku od 20 do 60, piosenki znają i śpiewają, no miło naprawdę. Tylko łezka się w oku kręci, że jednak świat gna do przodu niepokojąco szybko.

To może w następnym wpisie coś o młodszym pokoleniu będzie?

czwartek, 17 września 2015
Cykady na Cykladach, tfu, w Pieninach

Ubiegły weekend spędziliśmy w Pieninach. Zdobyliśmy Trzy Korony, pomoczyliśmy nogi w Dunajcu.  Zwiedziliśmy również zamek w Niedzicy i zmierzyliśmy się z niebieską trasą w Parku Linowym w Krościenku, nawet ja przeszłam! Poza tym były tradycyjne wieczorne rozrywki w stylu piwo, wino, karty...

Pierwszego wieczoru wysiadając z auta dobiegły nas odgłosy cykania świerszczy.  Moje Młode jak przystało na obecne pokolenie więcej wakacji spędziły nad Morzem Śródziemnym niż na polskich dróżkach (chociaż przecież zeszłoroczne były w całości polskie) zatem słysząc miły dla ucha dźwięk zawołały: O, cykady!

środa, 16 września 2015
info

Dziś był w-f. Pierwsza informacja po szkole: Mamo, a wiesz, że M. nosi już stanik?

O matko, zaczęło się.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 53
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Locations of visitors to this page